Dzieci?

Iz 48, 17-19; Ps 1 1-4 i 6; Mt 11, 16-19

Z kim mam porównać to pokolenie? To czytające ten tekst? Podobne jest ono do dzieci – dokonuje cudów na świecie, a wy w nie wątpicie; nie wysłuchuje próśb waszych, ponieważ, by wam zaszkodziły, to mówicie, że Mnie nie ma, oj dzieci, dzieci…. 

Czy nie tak mógłby dzisiaj Chrystus powiedzieć o każdym z nas? Mamy stawać się mężczyznami i kobietami Jezusa Chrystusa, ale w środku bardzo często jesteśmy chłopcami i dziewczynkami. Izajasz nam przekazuje: Jestem twoim Bogiem, uczę cię tego co pożyteczne dla ciebie, kieruję tobą na drodze. Mamy zrobić tylko jedną rzecz – dostrzec Jego przykazania, czyli usłyszeć słowa, które do nas kieruje. Po co? Byś miał pokój w sercu, byś był sprawiedliwy, byś był nieustannie obecny przed Bogiem. 

Co jest konieczne w naszym życiu? Byśmy spotkali Jezusa, gdzie? W Jego słowie… Byśmy to słowo pokochali… By to słowo żyło w twoim sercu, by twoje ręce wykonywały gesty obecne w tych słowach… Mamy stawać się drzewem zasadzonym nad rzeką, czyli nieustannie żywym. Musimy przełamać się, zaryzykować i spojrzeć na tego małego chłopca i małą dziewczynkę obecnych w nas i zrobić krok ku dojrzałości chrześcijańskiej… 

Często mamy rożne problemy, szukamy ratunku, rozwiązania, podpowiedzi. Kiedy w tych momentach wziąłeś słowo Pana i przeczytałeś jako drogowskaz. Nie jesteśmy już kapryśnymi dziećmi, mamy stawać się mężczyznami i kobietami Jezusa Chrystusa. Kiedy to się stanie? Kiedy zaczniemy być pełni Nim samym – pełni Jego słowami i według nich żyli…