Milczenie Boga

Każdy kto miał w swoim ręku Pismo święte zapytany, gdzie można po raz pierwszy usłyszeć Boga, wskazuje na początek księgi Rodzaju i słowa: Niechaj się stanie światłość (Rdz 1, 3). Niestety nie dostrzega się niezmierzonego milczenia trwającego do momentu wypowiedzenia tych słów. Zapomniano, że językiem Boga jest cisza i to ona może  ukazać człowiekowi Tego, którego słowa nie są w stanie wyrazić, ponieważ Bóg ze swej natury jest milczącą obecnością, wymiar milczenia określa istotny moment Jego trwania, Jego samotności i miłości. Zatem rzeczywistość absolutna, Bóg ukazujący się człowiekowi na przestrzeni dziejów, jest w jakimś podstawowym sensie tego słowa Milczeniem.

W Starym Testamencie najczęstszym sposobem komunikowania się Boga z ludźmi są słowa przekazywane przez proroków (por. Dn 9, 9n; 1 Krl 16, 7; Ag 1, 1). Każdy z ówczesnych Izraelitów mógł usłyszeć tak przemawiającego Boga. Jednak zdarzały się sytuację, gdy Stwórca milczał. W Biblii milczenie Boga to często synonim oddalenia, nieobecności, która jest oddaleniem, ale nie jest nieistnieniem: Bóg oddalił się tak bardzo, iż wydaje się, że nie istnieje. To zamilknięcie stawało się konsekwencją braku zaufania względem Boga: Nie chodźcie, nie walczcie, gdyż nie jestem wśród was; byście nie byli rozgromieni przez wrogów (Pwt 1, 42) oraz Ponieważ odstąpili ode Mnie, oblicze swoje ukryłem przed nimi i wydałem ich w ręce nieprzyjaciół (Ez 39, 23). Ewidentnym przykładem ukrycia swego oblicza przez Boga jest cała treść księgi Hioba. W nieobecności i milczeniu Boga Hiob się nie zamyka w swoim cierpieniu, gdyż owo milczenie otwiera możliwość nawiązania dialogu z «Ty», którego nieobecność jest powodem jego udręki. Milczenie Boga nie jest więc równoznaczne z Jego nieistnieniem, ponieważ błaganie, zwracanie się do Niego w chwili, gdy wszystko traci sens, mimo Jego milczenia, to wciąż wyraz radykalnej możliwości nawiązania owego dialogu. Istnieje bowiem otwarcie, oczekiwanie na głos Drugiego. Poprzez treść księgi Hioba w szczególny sposób uwidacznia się pozytywny aspekt owego milczenia, ponieważ dzięki niemu nastąpił dialog zespalający człowieka z Bogiem. Trzeba jednak stwierdzić, że milczenie jest poufnym językiem Pana wobec tych, których miłuje, których powołuje i wybiera.

Nowy Testament ukazuje nam Słowo, które wypowiedział Ojciec, którym jest jego Syn i to Słowo wypowiada nieustannie w wieczystym milczeniu; w milczeniu też powinna słuchać go dusza. Można stwierdzić, że to z tego najgłębszego milczenia obecnego w Ojcu rodzi się Jego Syn. Warto w tym miejscu powrócić do słów sługi Bożego Jana Pawła II: Owszem Bóg milczy, ponieważ w pewnym sensie już wszystko nam objawił. Mówił niegdyś przez Proroków, a «w tych ostatecznych dnia przemówił (…) przez Syna» (Hbr 1, 1-2): w Nim powiedział nam wszystko. W całej historii swojego życia, Jezus Chrystus będzie wskazywać ludziom potrzebę przebywania w ciszy i odosobnieniu. W świetle Ewangelii milczenie i umiłowanie ciszy jest jedną z charakterystycznych cech postawy Chrystusa. To Jego nieustanne odchodzenie na pustynie pokazywało i wciąż pokazuje potrzebę zamilknięcia człowieka, jak również możliwość intymnego kontaktu z Ojcem tylko w owej ciszy.

Cała historia Słowa Wcielonego rozpoczyna się w nocy, czyli w takim momencie, w którym wszystko milknie. Przez trzydzieści lat czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi (Łk 2, 52), więc dzieciństwo również zostało pokryte milczeniem. Według Markowej Ewangelii swoją publiczną działalność Jezus rozpoczyna od czterdziestodniowego pustynnego milczenia (por. 4, 1-11), gdzie jest kuszony przez diabła. Pokazuje człowiekowi, że pokonanie szatana staje się możliwe dzięki więzi z Bogiem Ojcem poprzez nieustanny kontakt z Nim i słuchanie Jego wskazań, płynących z mowy Boga, którą jest cisza. W trakcie swojej misji poucza, by ograniczać słowa w szczególności podczas modlitwy (por. Mt. 6, 7). Nakazuje zachowanie milczenia duchom nieczystym mieszkającym w człowieku: Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego (…) Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!» (Mk 1, 23). Niekiedy człowiek sam milknie wobec Boga, którego widzi na własne oczy czego przykładem są Piotr, Jan i Jakub, gdy na górze Tabor zobaczyli przemienionego Jezusa: A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co zobaczyli (Łk 9, 36). Sam wielokrotnie udaje się na miejsce osobne, by tam rozmawiać ze swoim Ojcem (zob.  Mt 14, 13; Mk 1, 35; Łk 4, 42).

Jednak najdramatyczniejsze milczenie rozpoczyna się w Ogrodzie Oliwnym. Można mówić o pewnej drodze milczenia rozpoczętej w tym miejscu, a zmierzającej do milczenia śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia. Bruno Maggioni wymienia następujące wydarzenia z życia Jezusa w których milczenie stało się wymowniejsze od wszelkiego słowa:

  1. Milczenie Getsemani:

Jezus zabrał ze sobą tych samych uczniów, którzy ujrzeli Jego przemienienie na Górze Tabor i począł drżeć oraz odczuwać trwogę (Mk 14, 33). W tym wszystkim jest obecny Jego Ojciec, którego wzywa: Abba, Ojcze (Mk 14, 36). Doświadcza Go w otaczającej ciszy Ogrodu Oliwnego. Bóg Ojciec nie próbuje wyrwać swego Syna ze szponów śmierci, lecz daje Mu odwagę, by potrafił stawić jej czoła. Po tej modlitwie Jezus z pełnego obaw i lęku staje się gotowym na to, co Go czeka, mówiąc do swoich uczniów: Wstańcie, chodźmy, oto blisko jest mój zdrajca (Mk 14, 42).  

  1. Milczenie Jezusa przed Sanhedrynem:

W tym momencie milczenie staje się o wiele cenniejsze i większe od jakiejkolwiek wypowiedzi. Jezus nie stara się nawet bronić, wyjaśnia tylko kim jest. Kiedy kapłani zadają pytania ewangelista Marek jednoznacznie przekazuje to, co stało się odpowiedzią Jezusa: Lecz On milczał i nic nie odpowiedział (14, 61). Chrystus milczy nie dlatego, że nie ma nic do powiedzenia, lecz dlatego, że wszystko co miał do przekazania zostało już powiedziane. Wypełnia w ten sposób słowa proroka Izajasza: Dręczono go, lecz sam pozwolił się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich (53, 7) oraz psalmisty: Zamilkłem, ust mych nie otwieram, Ty bowiem działasz (Ps 39, 10).

  1. Milczenie pośród zniewag:

Cała scena zniewag jest pełna milczenia Jezusa, przez co zaskakuje każdego myślącego czytelnika, który poprzez empatię buntuje się wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi na zniewagi płynące z ust oskarżycieli. Milcząc, podczas tych wydarzeń, Jezus ukazuje wszystkim zebranym swoją odmienność, odmienność w sposobie pojmowania Boga przez człowieka od tego kim On jest w rzeczywistości.

  1. Zdumienie Piłata:

Jezus trwa w ciągłym milczeniu, nawet w momencie, kiedy staje przed rzymskim namiestnikiem. Wszyscy wokół Niego: Piłat, Żydzi, żołnierze, wypowiadają drwiny, oskarżają Go. Jednak jedyną postawą Jezusa jest znoszenie tych oszczerstw w cichości swego serca – lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się zdziwił (Mk 15, 5).  Słowo użyte w tekście biblijnym thaumazein (dziwić się, zdumiewać) wyraża zdumienie czymś, co zaskakuje i budzi podziw. Można w tym miejscu znowu powrócić do fragmentu Księgi Izajasza: Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i bardzo wyrośnie. Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi – tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano i pojmą coś niesłychanego (52, 13-15). W każdym człowieku niektóre tajemnice, w tym misterium Boga, rodzą pewnego rodzaju niepokój i mnóstwo pytań. Niestety nawet drugi człowiek nie może odpowiedzieć nikomu na te pytania, jest to odpowiedź, której zamiast ciebie nie może udzielić nawet Bóg.

Punktem kulminacyjnym staje się śmierć Zbawiciela na krzyżu. Krzyż to moment, w którym to Syn ma okazać całe swoje zaufanie do Ojca. To Ukrzyżowany ma pokazać, do jakiego stopnia współdzieli doświadczenie człowieka, który stając przed Bogiem, napotyka milczenie. On ma człowiekowi objawić, jak daleko sięga miłość Boga. Całe to zaskakujące objawienia zawarte jest w milczeniu Jezusa na krzyżu. Również wydarzenie zmartwychwstania okryte jest ciszą nocy i poranka, natomiast podczas wniebowstąpienia następuje powrót Syna w wieczne Milczenie Ojca.

Niestety współczesny człowiek bardzo szybko zapomniał o sposobie nawiązywania relacji z Bogiem poprzez milczenie. Zdobycze techniki, chaos życia, nieustanna gonitwa za szczęściem przysłoniły źródło wszelkiego sukcesu – Boga. Wielu zaczęło uważać ciszę za zagrożenie. W przeciwieństwie do minionych lat, obecnie to hałas jest czymś normalnym, natomiast cisza stała się zakłóceniem. Zapomniano, że cisza jest pełna dźwięków: szmeru wiatru, szelestu liści, trzepotu skrzydeł ptaków, plusku fal obmywających wybrzeże. A jeśli nawet nie da się usłyszeć tych dźwięków, słyszymy ciągle nasz własny spokojny oddech, ruch dłoni przesuwających się po naszej skórze, odgłos przełykania w naszym gardle i delikatny stukot naszych kroków. Staliśmy się jednak głusi na te dźwięki ciszy. Konsekwencją tego braku słuchania u ludzi żyjących w trzecim tysiącleciu Kościoła jest niezrozumienie milczenia i nieumiejętność przebywania w nim. Nastąpił pewien podział rozumienia milczenia w obecnym czasie. Można mówić o milczeniu przekleństwa, zabierającym wolność i dar samostanowienia o sobie, które dla potrzeb niniejszej pracy zostało nazwany milczeniem pustki, jak również o jego przeciwieństwie, czyli milczeniu prowadzącym do głębokiej duchowej przemiany[16], nazwanym milczeniem pełni. Wskazane rodzaje milczenia nie zawsze można odnieść do osób niewierzących (milczenie pustki) i wierzących (milczenie pełni). Bardzo często zdarza się, iż nie będąc zdolnym do znoszenia cierpienia człowiek oddany Bogu może wpaść w milczenie pustki, oddalające go od Boga albo doprowadzi do milczenia pełni, które stanie się kolejnym krokiem ku wiecznemu Milczeniu.

 

Milczenie pustki

W trakcie całego swojego życia człowiek oprócz doznawanych uczuć zadowolenia, szczęścia i powodzenia odczuwa bardzo często momenty kryzysu. Powody zrodzenia się niepokojów we własnym sercu są różne: kłótnia, przygnębienie, kryzys wiary, śmierć lub choroba osób bliskich. Podczas takich wydarzeń modlitwy stają się priorytetem. Wzmaga się rozmowa z Bogiem o uleczenie doznawanej przez człowieka goryczy. Gdy następuje punkt kulminacyjny tego chwiejnego samopoczucia i rozwiązanie danej sprawy nie po myśli człowieka, zadajemy on sobie, innym i Bogu powtarzające się od wieków pytanie: Dlaczego? Najczęstszą odpowiedzią osób bliskich jest pocieszenie, nie odnoszące się do danego problemu np. śmierci spowodowanej chorobą nowotworową. Jednak człowiek oczekuje tej najważniejszej odpowiedzi, odpowiedzi płynącej z ust Boga. Bardzo często słyszy on jedynie milczenie. W tym momencie następuje najważniejsza chwila, która decyduje o tym, jak człowiek odbierze tą ciszę. Gorycz myślenia ludzi w takich sytuacjach przeradza się w oskarżanie Boga o brak interwencji, o niezrozumienia. Człowiek jest przerażony, zbuntowany i oddalający się coraz bardziej od swojego jedynego ukojenia w bólu. Milczenie Boga w takiej sytuacji staje się ową pustką, bezsensem, który powoduje odchodzenie od chęci zrozumienia tego milczenia. Ta Boża cisza zostaje odebrana jako obojętność; zło wypływające od Stwórcy; chęć zgnębienia, upodlenia człowieka. Gdy w takich sytuacjach doznaje się milczenia Boga, trzeba pamiętać, że to milczenie jest tylko inną formą Jego słowa, a Jego nieobecność tylko inną formą ogarniającej cię nieustannie Obecności. Milczenie czy nieobecność Jezusa są zawsze tylko pozorne. Powiedział przecież do św. Teresy z Avila: «Kiedy ci się wydawało, że jesteś sama, byłem najbliżej ciebie». Właśnie wtedy, gdy czujesz się bardzo samotny, kiedy jest ci bardzo trudno, gdy przeżywasz jakieś ogołocenie, On jest najbliżej ciebie. Nie daje ci jednak znaku, bo pragnie, byś jeszcze bardziej Mu zawierzył. Takie milczenie i taka pozorna nieobecność jest dla Niego ryzykiem. Bóg, szanując wolność człowieka, podejmuje to ryzyko od momentu jego stworzenia. Wiele razy na kartach Pisma świętego można przeczytać o odchodzących rzeszach ludzi sprzed oblicza Chrystusa, gdy Ten wiele od nich wymagał (zob. Mt 19, 22; J 6, 66). W tych momentach niektórzy mogą zostać umocnieni i zawierzyć całych siebie Bogu, a niestety bardzo wielu sprzed Jego oblicza odchodzi zasmuconych.

Jednak milczenie Boga może mieć również terapeutyczny wymiar. Bóg milcząc, daje czas, by pewne rzeczy przemyśleć; uporządkować i zmienić to, co zagmatwane; nadać nowy sens i wymiar relacjom. Milczenie Boga jest czasem oczyszczenia i uświadomienia potrzeby wartości duchowych w naszym życiu. Bardzo często umyka to człowiekowi, który w danym momencie przeżywa kryzys. Nie chce on sobie uświadomić, że milczenie samo w sobie jest odpowiedzią Boga. Ta cisza zaprasza go do rozmowy, którą można nawiązać wyłącznie w milczeniu, któremu poprzez swój bunt i gniew nie chce się poddać. Zasadniczym problemem w relacji z Bogiem nie jest milczenie Boga, ale nieumiejętność słuchania z naszej strony. Podkreślał to w 2007 roku podczas jednych z rozważań przed modlitwą Anioł Pański, papież Benedykt XVI: W dzisiejszym życiu, często wypełnionym hałasem i krzątaniną bardziej niż kiedykolwiek ważne jest, byśmy odzyskali umiejętność wewnętrznego wyciszenia i skupienia. Człowiek zagubił w sobie umiejętność słuchania. Przestał wsłuchiwać się w słowa płynące od człowieka, przez co zatracił możliwość słyszenia słów przychodzących w Bożym milczeniu. Zdaje się, że to, co było prawdą w czasach Jezusa, jest także prawdą w naszych czasach: mamy uszy, ale nie słyszymy. Słuchamy, lecz nie rozumiemy.

 

Milczenie pełni

Ile razy człowiek doświadcza ciszy w swoim życiu czuje, że otrzymuje dar – dar, który jest «obiecujący» w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Obietnicą tej ciszy jest to, że może zostać zrodzone nowe życie. Jest to cisza pokoju i modlitwy, ponieważ przyprowadza nas z powrotem do Tego, który nas prowadzi. W tej ciszy traci się poczucie bycia kierowanym i stwierdza się, iż wraz z innymi jest się człowiekiem, który może być sobą. Ten brak uczucia skrępowania i przymusu wyzwala w człowieku chęć oddania wszelkiego bólu w ręce Boga. Następuje wtedy rozumienie Bożego milczenia jako środka pomagającego w przeżywanych doświadczeniach. Jest ono jakby wstępem do jeszcze większego daru, który ma się zrodzić w tej pełni milczenia. Raz zakosztowana cisza, rozumiana w sensie odpowiedzi, rozmowy Boga z człowiekiem jest dla niego początkiem wejścia w głąb samego siebie i w intymną relację z Bogiem, która stanie się początkiem wzrostu wiary w człowieku. To doświadczenie ciszy (…) pozwala czuć Boga, który jest Ciszą. Tak przeżyte milczenie w chwilach kryzysów jest ukojeniem, które daje pokój serca poprzez zawierzenie danych problemów Bogu. On przemawia właśnie w tym milczeniu pozwalając człowiekowi zrozumieć ból, którego jest uczestnikiem, ponieważ istnieje dobre milczenie, którego nie można uważać za nieszczęście ani traktować jak zły los, lecz którego należy szukać jako obiecującej drogi do prawdy. Bóg jest Wszechmocny i sposoby Jego ingerencji w życie człowieka mogą przybierać różne postacie, może przemawiać poprzez wichurę, trzęsienie ziemi i ogień, ale zwykle działa łagodnie, w milczeniu, w ciszy. Bóg woli zmiękczać ludzkie serca cierpliwością, łagodną miłością, niż niszczyć ogniem czy wichurą swego gniewu. Człowiek czasami nie pojmuje tego działania Bożego, ponieważ przyzwyczaił się do rozumowego pochodzenia do każdej sprawy. Jednak milczenia Boga nie można często zrozumieć, ale można je pokochać. Zwycięża w ten sposób w człowieku pojmowanie Boga jako Ojca, którego się kocha ponad wszystko, nawet jeżeli Jego milczenie pozostaje dla nas niezrozumiałe.

Czy jednak człowiek, który pojął milczenie Boga jako swoistą odpowiedź na bóle swojego serca i rozumie, że cisza jest mówieniem Boga może ukazywać jego milczenie jako pustkę, brak zainteresowania, niechęć? Czy może mówić, że Bóg oddalił się od niego? Chrześcijaństwo jest jednym wielkim Bożym działaniem. Działanie słowa przechodzi w działanie sakramentów. (…) Kiedy Kościół chrzci, Chrystus chrzci, kiedy Kościół rozgrzesza, Chrystus rozgrzesza, kiedy Kościół sprawuje Eucharystię, Chrystus ją sprawuje: «To jest Ciało moje…» – i tak dalej. Wszystkie sakramenty są działaniem Chrystusa, działaniem Boga w Chrystusie. A więc naprawdę trudno mówić o milczeniu Boga. Trudno jest mówić o milczeniu Boga w jakim rozumie go świat, jednak dostrzeganie Bożej ciszy jako Jego bezsłownego głosu, cichego szeptu jest ukazaniem subtelności samego Boga. Chcąc uszanować ludzką wolność ofiaruje On każdemu człowiekowi osobiste zaproszenie w głąb swojego milczenia na intymną rozmowę. Nie przymusza, proponuje, licząc się z ludzkim odrzuceniem i niezrozumieniem. Trzeba stwierdzić, że milczenie Boga jest Jego stylem. Nie chodzi o brak słów, lecz ciszę rodzącą wszelkie wypływające z niej słowa. Wszystkie rodzaje milczenia mają naturę przepaści. Milczenie Boga jest konieczne dla każdego człowieka, do jego oczyszczenia, w szczególności zmysłu słuchu, który coraz bardziej słabnie wśród natłoku słów[29]. Głębszą naturą człowieka jest zasłuchanie. Płomienność słów sama wygasa, natomiast milczenie pogłębia. By pokochać milczenie Boga, należy zamknąć się w Milczeniu Boga. Wtedy przyjmuje ono kształt oczekiwania. Nie jest już żadną pustką zagubienia, ale nadzieją! Oczekiwanie pełne milczenia, to wypatrywanie Tego, który ma przyjść, a którego w pewnym sensie jeszcze «nie ma». Nie ma Go dla nas dostępnego w pełni. Bóg w milczeniu budzi nas do nadziei. (…) by zrozumieć Boskie milczenie, powinien człowiek stać się żywą pasją tego, kim jeszcze nie jest. To w nas milczy. Milczenie Boga adresowane jest do tego milczenia. (…) milczenie jest najlepszym lekarstwem na pośpiech, w którym wszystko gubimy, nawet siebie. By się odzyskać zanurz się w Milczenie.