Milczenie człowieka

Dwudziesty pierwszy wiek pełen jest niepokojów, dramatów i ogólnego chaosu, co doprowadziło do stłumienia i pewnego zakrzyczenia milczenia i ciszy w życiu człowieka. W obecnych warunkach, by to milczenie uwydatnić, wyeksponować poprzez praktykę, należy stawać się człowiekiem odważnym, ponieważ można zostać wyśmianym przez otaczającą społeczność. Cisza stała się pewnego rodzaju sprzeciwem wobec dominujących obecnie tendencji, czyli całkowitego zagłuszenia siebie poprzez własne słowa i chaos wypływający z przyjmowania wszelkich dźwięków płynących z otoczenia. Milczenie nie jest prostym brakiem słów, niemotą etc., ale bardzo aktywną i zdyscyplinowaną postawą słuchania drugiego człowieka.

Zapomniano, że już w świecie greckim, za czasów Pitagorasa, od adeptów jego szkoły filozoficznej domagano się pięciu lat milczenia, by cokolwiek można było powiedzieć. Zaś neoplatończycy twierdzili, że wszelkie bóstwo zamieszkuje trudno dostępne milczenie. Wiara była czymś niezwykłym, bo to w niej uspokaja się wszelka czynność poznawcza i następuje milczenie, mistyczne pochłonięcie przez to, co niepoznawalne a najdoskonalsze. Ten stan mistyczny stanowi cel i kres wszelkiego życia: umysłowego, moralnego, religijnego.

Niestety aktualna praktyka milczenia jest znikoma. Zapomniano, że źródłem wszelkiego słowa jest odwiecznie trwające milczenie. Człowiek został zniewolony przez słowo, które zdominowało jego życie usuwając jakże trafiające w sedno stwierdzenie: Wszystko ma swój czas (…) jest czas milczenia i czas mówienia (Koh 3, 1.7).

W tym ogólnym chaosie człowiek doszedł do wniosku, że wszystko można załatwić słowami, zapominając, że czasem milczenie jest bardziej wymowne niż wszelkie słowa. Czy można stwierdzić, że milczenie jest w naturze człowieka i że razem ze słowem stanowią go? Dominującą i bardzo często powtarzającą się tezą w literaturze teologicznej jest stwierdzenie, że zanim Bóg wypowiedział swoje słowo stwórcze, rodziło się ono w milczeni. Sięgając do Księgi Rodzaju, do opisu stworzenia świata i człowieka można zauważyć niewielką różnicę pomiędzy słowami stwarzającymi zwierzęta, rośliny etc., a słowami odnoszącymi się do stworzenia człowieka. Można w tym miejscu postawić zasadnicze pytanie: Czy człowiek zaczął istnieć dzięki słowu Boga? W przypadku człowieka Bóg nie wypowiada owych słów: Niech się stanie (por. Rdz 1) występujących przy stworzeniu nieba i ziemi; roślin; gwiazd; jasności, lecz tchnie w niego tchnienie życia (Rdz 2, 7). Sam fakt tchnienia jest czymś bezsłownym, a skoro człowiek jest kimś wyjątkowym spośród całego stworzenia to owo tchnienie również musi mieć szczególne znaczenie. Cały akt, dzięki któremu człowiek otrzymuje życie, wychodzi bardziej z Bożego milczenia niż z Bożych słów. Człowiek staje się uczestnikiem Boskiej natury, a tą naturę, jak zostało to wspomniane na początku niniejszego rozdziału, stanowi milczenie.

Po wprowadzeniu biblijnym w rozumienie milczenia jako części zarówno boskiej jak i ludzkiej natury warto wspomnieć słowa napisane prawie pół wieku temu: Bóg udzielił życia łaski twej duszy, gdy milczała: na chrzcie św., w niezmąconej ciszy. Wypełnił ją samym Sobą i tylko Sobą. Dopiero później, stopniowo, wtargnął do niej świat. Ogarnął ją hałas, zagłuszając cichy głos Boga. Odtąd zgiełk się wzmaga. Powróć do milczenia chrztu, mój bracie! Ten apel skierowany jest do każdego człowieka, który w otaczającym go świecie widzi ciągłą gonitwę; który zagubił się pośród otaczającego go świata. Każdy człowiek, nawet nie będąc świadomym, zachowuje w swoim życiu milczenie. Skąd takie stwierdzenie? Komunikacja interpersonalna odbywa się w minimalnym gronie dwojga osób, gdzie jedna z nich przekazuje w postaci werbalnej i niewerbalnej informacje, natomiast druga przyjmuje je dzięki milczeniu. Gdyby zabrakło milczenia rozmowa nigdy nie miałaby miejsca, ponieważ nie byłaby możliwa. Ten mały zalążek milczenia powinien się przedłużać w życiu człowieka, dlatego nie dziwi fakt, że ludzie uciekają od hałasu szkodzącego zmysłom i paraliżującego ducha, a gwałtownie poszukują oaz ciszy. Im bardziej rozrastają się miasta i rozwija hałaśliwy przemysł, tym więcej człowiek potrzebuje chwil i miejsc ciszy. Przygniata dziś wszystkich szalone tempo życia. Nasz dzień powszedni ujęty jest w ramy nawarstwiających się planów, terminów, spraw do załatwienia. Słychać powszechną niemal skargę: «nie mam czasu». Coraz więcej ludzi tęskni za chwilą wytchnienia, samotności, ciszą. Człowiek naszych dni czuje instynktownie, że zagubi się zupełnie, zatraci swoje najgłębsze wartości, spłyci swoją osobowość, jeśli nie będzie miał szansy wejść co pewien czas w uspokajający obszar ciszy i milczenia, które umożliwiają refleksję nad sobą, pozwalają wsłuchać się w głos swego najgłębszego «ja», wołającego o sens, o prawdę i miłość, o dobro i pokój. Cisza sprawia, że człowiek potrafi skupić się na samym sobie, ale w tym milczeniu nie chodzi o gloryfikację własnej osoby, lecz zrozumienie cierpienia, które dotyka człowieka na poszczególnych etapach jego życia w świetle słowa Bożego i milczenia Boga.

Już w 1957 roku, ówczesny sekretarz generalny ONZ, Dag Hammerskjöld stworzył tzw. salę medytacji w nowojorskiej siedzibie ONZ-tu.  Było to miejsce ciszy i skupienia dla wszystkich bez wyjątku. Również na światowej wystawie zdobyczy współczesnej techniki EXPO 70 w Osace, postawiono pawilon ciszy. Są to wymowne znaki potrzeby wszystkich ludzi, potrzeby ucieczki od chaosu obecnego w świecie, w domach rodzinnych, szkołach itp..

Jednak milczenie samo w sobie jest beztreściowe i puste. Musi być czymś wypełnione; nabrać celu. Celem dla chrześcijanina jest opanowanie siebie jak również, co ważniejsze, osiągnięcie życia wiecznego. Przykładem potrzeby istnienia milczenia w ludzkiej egzystencji jak i oaz ciszy jest wspólnota Madonna House (Dom Maryi), którą założyła w latach 40-tych XX w. Catherine de Hueck Doherty. Powstanie wspólnoty było odpowiedzią na potrzeby współczesnych jej ludzi. Cisza, samotność, modlitwa, pomoc bliźnim przyświecały jej i kolejnym osobą dołączającym się do jej Apostolatu, zatwierdzonego oficjalnie przez biskupa Josepha R. Windle`go w 1978 r. Mawiała, że tym, co pomoże współczesnemu człowiekowi w odnalezieniu odpowiedzi na jego własną tajemnicę i tajemnicę Tego, na którego obraz został stworzony, jest milczenie, samotność, słowem – pustynia. Współczesny człowiek potrzebuje jej bardziej niż dawni pustelnicy. Staję się to wciąż aktualną prawdą. Dowodem na to są nieustannie wznawiane wydania książek owej świeckiej kobiety, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem w tym również na terenie Polski jak również ogrom powstających wspólnot Madonna House m. in. w Belgii, Brazylii, Francji, Anglii, Ghanie, Liberii i Rosji; czternaście istnieje w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Nieustannie wznawiana jest jej książka Pustynia. Spotkanie Boga w ciszy, samotności i modlitwie doczekało się trzech wydań: 1975, 1993 i 2009. Dwa pierwsze wydania pociągnęły za sobą pewną grupę ludzi, którzy pragnęli czegoś więcej. Idąc za potrzebami społeczności w 2007 r. została wydana książka Dusza mojej duszy, rok później Ewangelia bez kompromisu, następnie Sobornost`. Doświadczenie jedności umysłu, serca i duszy. Te wszystkie publikacje w swoich treściach omawiają zagadnienia milczenia, samotności, które prowadzą człowieka do poznania samego siebie i do jego kontaktu z Bogiem. Ukazują w jaki sposób należy powracać do tego, co w nas pierwotne i zaszczepione przez samego Boga. Człowiek potrzebuje okresu samotności i milczenia. Wydaje się, że nasi współcześni obawiają się tego. Oni nie umieją już żyć, a więc i modlić się – samotnie. Strach przed milczeniem spowodowany jest nieustannym zaprzeczaniem jego wartości przez media, środowiska, w których żyje człowiek. Na wszelkie możliwe sposoby ucieka się przed nim. Istnieje chorobliwa potrzeba kontaktowania się i pęd kolektywny, quasi-konieczny.

Powstaje pytanie: Jak na nowo odkryć wartość i sens milczenia? Oczywiście trzeba zrozumieć, czym jest owo prawdziwe milczenie. Czy rzeczywiście chodzi o zewnętrzne przebywanie w ciszy? Czy to nie jest tylko sam znak wewnętrznego milczenia? Przestrogą dla wszystkich ludzi są słowa, które zanotowała w swoim Dzienniczku św. Siostra Faustyna: Można wiele mówić, a nie przerwać milczenia, a znowu można niewiele mówić, a zawsze łamać milczenie. O, jak niepowetowaną szkodę przynosi niezachowanie milczenia. Wiele krzywdy wyrządza bliźnim, ale najwięcej – to własnej duszy. (…) Bóg nie udziela się duszy gadatliwej, która jak truteń w ulu wiele brzęczy, ale za to nie wyrabia miodu. Dusza gaduła jest pusta we własnym wnętrzu. Nie ma w niej ani cnót gruntownych, ani poufałości z Bogiem. Nie ma mowy o życiu głębszym, o słodkim pokoju i ciszy, w której mieszka Bóg. Dusza, nie zaznawszy słodyczy ciszy wewnętrznej, jest duchem niespokojnym i mąci innym tę ciszę. Tym jest prawdziwe milczenie według żyjącej nie tak dawno zakonnicy Bożego Miłosierdzia. Jednak nie wystarczy słuszne pojęcie o milczeniu, ale potrzeba jego zastosowania w życiu, by przekonać się o owych słodyczach ciszy. Niech wzrasta w nas szacunek dla milczenia, tego podziwu godnego i nieodzownego warunku ducha; w nas, którzy jesteśmy atakowani przez tyle hałasów, łoskotów i krzyków w naszym świcie nowoczesnym, huczącym i przewrażliwionym. O milczenie Nazaret, naucz nas skupienia, wewnętrzności, dyspozycji do słuchania dobrych natchnień i słów prawdziwych mistrzów; naucz nas potrzeby i wartości przygotowań, studium, rozważania, życia osobistego i wewnętrznego, modlitwy jaką sam Bóg widzi w skrytości. Te słowa sprzed 46 lat wypowiedziane przez papieża Pawła VI nie straciły nic ze swej aktualności. Można nawet stwierdzić, że ten hałas i przewrażliwienie ludzi, o których wspomina Ojciec święty, wzrosły wielokrotnie w porównaniu do roku 1964. Brak szacunku, który istnieje wobec milczenia spowodowany jest nieustannym lękiem przed ciszą, która obnaża każdego człowieka, stawia go w prawdzie i przed Prawdą, wskazując wszelkie niedociągnięcia i zaniedbania, których się dopuścił. Milczenie demaskuje manipulacje, efekciarską błyskotliwość, pozór piękna słów.(…) Milczenie odsłania w inny sposób treść ukrytą za słowami, a także demaskuje dekoratywność słów.

Należy wyróżnić, odnosząc się do życia duchowego człowieka, kilka odmian milczenia o których wspomina Encyklopedia katolicka wydana przez Katolicki Uniwersytet Lubelski im. Jana Pawła II. Pod hasłem milczenie, znajdują się następujące rodzaje owego milczenia w aspekcie duchowym:

  1. Milczenie prenatalne: 

Związane jest ono z człowiekiem od momentu jego poczęcia.

  1. Milczenie percepcyjne:

Uzależnione od odsunięcia się od wszelkich zewnętrznych przeszkód uniemożliwiających skupienie i ciszę. Staje się ono wejściem w głąb siebie, poznaniem własnej osoby, otwarciem na słuchanie, przyjmowanie i poznawanie.

  1. Milczenie dialogiczne:

Odnosi się do relacji międzyludzkich, gdzie następuje kontakt z drugim człowiekiem, wymiana zdań, opinii, pewna ekspresja.

  1. Milczenie wzajemności:

Dotyczy daru z samego siebie dokonywanego w miłości wobec bliźnich.

  1. Milczenie aktywności: 

Polega na odstąpieniu od jakiejkolwiek działalności na rzecz tzw. pokoju życia. Dotyczy ono  w szczególności osób starszych.

  1. Milczenie ontologiczne:

Wyraża się w śmierci i podczas ostatnich chwil życia.

Te rodzaje milczenia wskazują na pewną drogę życia każdego człowieka. Od momentu poczęcia, gdzie już w łonie matki dziecko jest otoczone milczeniem, poprzez całe swoje życia podąża on w kierunku ostatecznego zamilknięcia dla świata – do śmierci. To w śmierci człowiek ostatecznie milknie w wymiarze doczesnym, a przekształca swe życie ziemskie w czysto duchowe. W śmierci zakryte zostaje milczeniem to, co naturalne i dokonuje się wejście w Milczenie Boga. Wyraża ono ostateczny «exodus» człowieczy. Odchodząc, jednocześnie łączy się w nowy sposób z pozostawianym światem, poprzez milczenie.

Warto zwrócić uwagę na przykłady poszczególnych ludzi, którzy są wzorami w praktykowaniu milczenia w swoim życiu. Należy sięgnąć do Biblii, by zrozumieć sens tego milczenia i zapalić w sobie iskrę gotowości do jego praktykowania po to, aby móc jeszcze lepiej poznać siebie i Boga, którego nie jesteśmy w stanie w pełni wyrazić słowami, dlatego znamienne są słowa proroka Habakuka: Pan mieszka w swoim świętym domu, niechaj zamilknie przed Nim cała ziemia (2, 20). To milczenie staje się przygotowaniem do objawienia się Boga, o czym wspomina Dawid: ogłosiłeś z nieba swój wyrok, przelękła się ziemia, zamilkła (Ps 76, 9) oraz w księgach pocieszenia Izraela prorok Izajasz: Uciszcie się, wyspy, ażeby Mnie słuchać! (41, 1a). Człowiek nie jest w stanie poprzez swoją mowę przygotować siebie i innych do przyjścia Mesjasza, dlatego milczenie staje się doskonałym sposobem przyjęcia niewyrażalnego Słowa: Milczcie przed obliczem Pana Boga, gdyż bliski jest dzień Pański (So 1, 7a); Gdy głęboka cisza zalegała wszystko, a noc w swoim biegu dosięgała połowy, wszechmocne Twe słowo z nieba, z królewskiej stolicy, jak srogi wojownik runęło pośrodku zatraconej ziemi (Mdr 18, 14n). Czy jest możliwe zastosowanie tych wszystkich słów w codziennym życiu? Bez cienia wątpliwości można odpowiedzieć twierdząco na postawione pytanie, wpatrując się w przykład Maryi jako Tej, która w ciszy własnego serca rozważała wszystko to, co dokonywało się w życiu Jezusa Chrystusa – lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu (Łk 2, 19). Maryja jest nazywana Dziewicą milczenia, ponieważ na palcach możemy policzyć Jej interwencje, gdzie była obecna w milczeniu uwielbienia. Pod jedną z fotografii na wystawie studentów humanistyki UKSW ktoś umieścił zdanie: «Tak się zdarza: nie mówi ten, kto wie, mówi ten, kto nie wie, dlatego milczę, kiedy kocham, które bez problemu możemy odnieść do Maryi. Natomiast Maurycy Zundel zaproponował zbudowanie na wzór Hagia Sophia kościoła milczenia – Hagia Sige. Pierwsze miejsce w tej społeczności zajmuje Maryja – Święta Arka. Maryję nazwał Bazyliką Milczenia. Chcąc wypełnić wolę Boga wypowiada znamienne słowa: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego (Łk 1, 38), poprzez które Bóg zamieszkuje wśród ludzi w łonie młodej kobiety, przybierając postać człowieka. Stało się to tak wielką tajemnicą, że Maryja postanawia wyrazić ją milczeniem, z którego zrodziło się to Słowo i z którego będą rodzić się, rzadko wypowiadane, słowa Matki Chrystusa opiewające dobroć i wielkość Boga (por. Łk 1, 46-55; J 2, 3nn). Bruno Forte w jednym ze swoim wierszy w taki sposób przedstawia Bożą Rodzicielkę:

Maryjo, Dziewico słuchania,

Ty jesteś Milczeniem,

w którym rozbrzmiewa dla nas

odwieczne Słowo życia,

pomóż nam, byśmy byli słuchaczami Słowa,

słodką i milczącą

ziemią Adwentu.

Każdy człowiek powinien w swoim życiu odnaleźć sens takiego milczenia jakie odkryła Maryja, ponieważ ta cisza nie jest pustką po Bogu, który był i odszedł, ale pełnią. W ten sposób Bóg chce nam powiedzieć, że On już wypowiedział swoje słowa i na koniec przemówił do nas przez Syna, którego opuścił na krzyżu właśnie dla nas, byśmy mogli już tu, na ziemi, zakosztować przyszłego pokoju i jak Matka Zbawiciela rozważać w sercu wielkie dzieła, które nam uczynił. Postawa, jaką przyjęła Maryja, mogła stać się przyczyną słów wypowiedzianych przez Jej Syna podczas Kazania na Górze, gdzie wśród błogosławieństw wymienia: Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię (Mt 5, 5). Dlaczego są błogosławieni? Ponieważ wybierają jako styl swojego życia milczenie. Błędem jest rozumienie wybrania milczenia jako ucieczki, niemocy, strachu. Niekiedy tak rozumiane milczenie może stać się udziałem człowieka. Jednak owi błogosławieni to ci, którzy pojęli sercem słowa proroka Izajasza o sile, która leży w milczeniu, nawróceniu, spokoju i ufności (por. 30, 15). To ci, którzy zrozumieli, że słowa są czymś niewystarczalnym do wyrażenia Nieskończonego Boga, do intymnej z Nim relacji, modlitwy. Ufają, że to osobiście Bóg bierze w swe ręce sprawy milczącego i walczy za niego. Z tego rodzaju przekonania rodzi się milczenie bardzo bliskie milczenia prorockiego, milczenia, które demaskuje, odsłania prawdę i jest formą oporu wobec kłamstwa; przekonania, że to Bóg znajdzie rozwiązanie, ze nie ma rzeczy przedawnionych; milczenie, które jest formą brania w posiadanie ziemi, którą to Bóg już na początku świata oddał w ręce człowieka, aby on czynił ją sobie poddaną (por. Rdz 1, 28).