Spieczona ziemia

Iz 35, 1-10; Ps 85 9-14; Łk 5, 17-26

Poruszył mnie dzisiaj obraz Izajasza, który wspomina o tym, że czasami jesteśmy jak spieczona ziemia – popękana i dosłownie błagająca o wodę… Każdy z nas wie jak szybko wsiąka woda w suchą ziemię.

Chrystus w pewnym momencie Ewangelii sam siebie nazywa wodą żywą. On doskonale wie kiedy i ile nam wody, czyli łaski, jest potrzebne. I będziemy znajdowali się w różnych sytuacjach – trudniejszych lub łatwiejszych. Jednego nam potrzeba, jako mężczyznom i kobietom Jezusa Chrystusa – zaufania. W tym zaufaniu bardzo często będzie znajdowała się cierpliwość. Bo trudno nam czekać, gdy wydaje się, że już cali umieramy. 

Ale popatrz na jedną rzecz i przebiegłość szatana. I ziemia jest dobra i woda jest dobra. Woda, która jest wylewana na zeschła ziemie przynosi jej ulgę, czyli ich połączenie jest również dobre. Czy zawsze? Właśnie nie! Ta przebiegłość szatana polega na tym, że będzie często ukojeniem dla człowieka, jeżeli nie będziemy patrzeć na swoje życie ze świadomością przyszłości, czyli konsekwencji podejmowanych decyzji. Dlatego, że woda, która będzie nieustannie lana na ziemię spowoduje w końcu błoto – i tu ujawnia się owa przebiegłość – szatan potrafi z nas, którzy jesteśmy z natury dobrzy i z tych rzeczy które są nam czasami koniecznie potrzebne stworzyć coś brzydkiego i brudzącego. Może tak pokomplikować nam życie, że nie będziemy w stanie sami wygrzebać się z błota. 

Dlatego to zaufanie i cierpliwość są oznaką bycia blisko Jezusa Chrystusa. On wie jak połączyć nas z tym czego potrzebujemy – byśmy pozostali ludźmi ze swoją godnością, którą szatan zamienia w błoto. Tylko zaufanie, które wymaga wyrzeczenia, determinacji i wytrwałości pozwoli z nas zrobić cuda. Żeby ziemia przynosiła owoce, trzeba ją pielęgnować, czasami przeorać i dobrze nawadniać. Tylko Chrystus może nas dobrze pielęgnować, dobrze przeorać i nawodnić – tylko On. Co powstało dzięki zaufaniu Maryi? Powstało życie, któremu na imię Jezus. Chcesz, by On w tobie powstał? A chcesz zaufać?