Trzy kroki

Iz 29, 17-24; Ps 27 1, 4, 13-14; Mt 9, 27-31

Odkryliśmy, że nasze życie ma mieć w swojej głębi jako podstawę Skałę, którą jest Bóg; że to życie jest takim domem, który mamy upiększać i ubogacać. Jak postawić pierwszy krok, kiedy mamy dom w stanie surowym, kiedy wiemy, że są trwałe i solidne fundamenty? Musimy na początku przestać być ślepymi, bo nie będziemy widzieć jak kształtować swoją codzienność, czyli musimy pozwolić światłu wejść do naszego domu. By nasze oczy były wolne od mroku i od ciemności. Musimy otworzyć Bogu i Go zaprosić.

Jak już wejdzie ze swoją światłością, musi dotknąć naszych oczu, byśmy zaczęli widzieć tak jak On. Czasami patrzymy na różnego typu sytuacje w naszym życiu, często trudne i nie widzimy w tym żadnego sensu – ten dotyk Chrystusa pozwoli inaczej przeżywać czas niezrozumienia. Pozwól Mu dotknąć tego co Cię najbardziej boli, co nie pozwala Ci normalnie, szczęśliwie żyć, pozwól Mu dotknąć tego o czym mówiliśmy pierwszego dnia, byś powiedział Mu o tym co jest najbardziej mroczne w tobie.

I trzeci krok, pokazany przez Chrystusa, to zacząć wierzyć Bogu – nie zacząć wierzyć w Boga, bo wierzymy, dlatego to czytasz – uwierzyć Bogu – że jest w stanie przemienić moje życie, że jest w stanie w największy mrok wprowadzić światło i wyciągnąć mnie z najgorszego błota. 

Bo w Boga wierzy nawet szatan, gdyby tak nie było to by z Bogiem nie walczył; gdyby tak nie było to zło nie byłoby żadną konkurencją dla dobra. Ale diabeł w pewnym momencie przestać wierzyć Bogu, dlatego rozpoczął z Nim walkę. Kiedy my przestajemy wierzyć Bogu również zaczynamy z Nim walkę – zapominając, tak jak szatan, że to jest walka z samym sobą, a nie z Bogiem. 

Trzy kroki: wpuścić Boga do siebie ze światłem; pozwolić Mu się dotknąć i uwierzyć Jemu. Takie proste, a jakie trudne…